poniedziałek, 7 sierpnia 2017

002

We Wrocławiu nastał kolejny dzień. Krzysztof Zapała po nieprzespanej nocy wstał do pracy zmęczony. Jego córka całą noc płakała i na zmianę ze swoją żoną chodził do niej. Tego dnia chciał być jak najszybciej w pracy, ponieważ wiedział, że tego dnia będzie zamieszanie. Do pracy dotarł piętnaście po siódmej. Jego aktualna partnerka, Julia Mazurek już była na miejscu.
-Cześć Krzysiek- odparła, ziewając.
-Widzę, że nie tylko ja będę nieprzytomny dzisiaj na służbie- odparł, widząc koleżankę.
-Moja bratowa w nocy rodziła, brat w trasie jest i musiałam jechać po nią i zawieź do szpitala.
-No to moja Gajka całą noc koncert dawała. Dopiero o trzeciej gdzieś ją udało się uspokoić- powiedział i wziął łyk kawy.
-A w ogóle wiesz, co z tym policjantem od nas. Białachem, tak?
-Tak, Białachem. No co? Jego stan jest ciężki, ale stabilny. Gadałem wczoraj z Jackiem. Powiedział, że jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się obudzi.
-Straszne, aż nie chce myśleć, co przechodzi jego rodzina.
-Masakra. Olka mówiła, że jego córki są zrozpaczone.
-Nie dziwię się. Też bym na ich miejscu była.
-Julka, Krzysiek, cześć- w pokoju zjawiła się Renata Jaskowska.
-Dzień dobry- policjanci wstali ze swoich miejsc.
-Spokojnie, siadajcie, siadajcie. Ja przyszłam do Krzyśka. Mam pytanie. Ja rozumiem, że wy z Emilką macie małe dziecko, ale byłaby możliwość, żeby Emilka wróciła na służbę. To jest naprawdę podbramkowa sytuacja. Nie wiem, kiedy Ala wróci, Mikołaj też nieprędko wyjdzie ze szpitala i to mi będzie bardzo utrudniało. Pogadałbyś z Emilką?- zapytała.
-Pogadać zawsze mogę. Z resztą przydałby się nam teraz dodatkowy zastrzyk gotówki.
-A małą będziecie mieli z kim zostawiać? Oczywiście jeśli będzie potrzeba, będziecie dostawać tak rewiry, żeby mieć blisko do domu w razie co.
-Z opieką nie będzie problemu. Pogadam z Emilką dzisiaj w domu- odparł Zapała i wziął łyka kawy.
-Ok. To fajnie. Do zobaczenia na odprawie.
-Do zobaczenia.
Jaskowska opuściła ich pokój. Julia z Krzyśkiem posiedzieli do za dziesięć ósma i udali się na odprawę. Oczywiście tematem przewodnim było pobicie Mikołaja. Każdy się o niego martwił i nie ukrywał tego. Oczywiście Jaskowska omówiła też sprawy bieżące, przydzieliła rewiry i powiedziała na co poszczególny patrol ma zwrócić uwagę. Po odprawie Julia z Krzyśkiem udali się do biura po kamizelki i radiostacje. Tam na sierżanta czekała miła niespodzianka.
-Ala, co ty tu robisz?- policjant przytulił swoją przyjaciółkę -Poznaj Julię Mazurek. Teraz z nią jeżdżę.
-Cześć, Alicja jestem. Mogłabyś zostawić nas samych?- poprosiła Morawska. Posterunkowa wzięła swoje rzeczy i poszła do radiowozu. Przyjaciele zostali sami.
-No i co tam? Jak wyniki?
-Krzysiek, mógłbyś dzisiaj przyjechać do mnie z Emilką, ale bez dzieci? Muszę wam coś powiedzieć, a komenda to nie jest dobre miejsce na takie rozmowy.
-Czyli jesteś chora?- w głosie Zapały było słychać niepokój.
-Czyli przyjedź do mnie dzisiaj- powiedziała i zamknęła swoją szafkę. Chwyciła karton ze swoimi rzeczami. Nagle na wspólnym zdjęciu Krzyśka i Ali, które leżało na wierzchu, pojawiła się krew.
-Kurwa, tylko nie to- zaklnęła pod nosem kobieta. Mężczyzna zareagował od razu. Podszedł do niej, zabrał karton i kazał jej usiąść. Wziął chusteczkę i zaczął udzielać pierwszej pomocy. Po pięciu minutach Ali przestała lecieć krew. Krzysiek cały czas kucał. Ona uciekała wzrokiem. On złapał za jej podbródek i skierował jej twarz na swoją, tak że mógł spojrzeć jej prosto w oczy.
-Ej, co się dzieje?- spytał. Z oczu policjantki zaczęły lecieć łzy.
-Chciałam, żebyś w inny sposób się dowiedział. Ja mam białaczkę- oznajmiła, a Zapałę zmroziło.
-O kurwa, ale jak to?
-No tak. Z resztą będę już jechała- wstała, wzięła swój karton i miała już wychodzić, ale Krzysiek jej nie pozwolił.
-Ty tu sama przyjechałaś?
-No tak, a co?
-Samochodem?
-Krzysiek, puść mnie, chcę jechać do domu- Ala próbowała ominąć policjanta, ale na nic zdały się jej próby.
-Kluczyki- sierżant wyciągnął rękę w stronę przyjaciółki. Blondynka bez dyskusji oddała klucze od swojego auta, bo wiedziała, że nie wygra z kolegą. Krzysiek udał się jeszcze do Jacka i mu powiedział, że musi odwieź Morawską. Pominął oczywiście szczegół, że Ala jest chora. Nowak się zgodził na plan kolegi. Chwilę później stary skład zespołu 06 znalazł się przed komendą. Krzysiek podszedł na chwilę do radiowozu, gdzie siedziała Julka.
-Masz jechać za tą ciemną Toyotą- wskazał na auto Morawskiej. Na twarz Mazurek wkradł się uśmiech, że może prowadzić radiowóz. 
Krzysiek udał się do Alicji. Wsiedli do auta i ruszyli w stronę domu kobiety. Julia tak jak jej kazał dowódca, jechała za nimi cały czas. W końcu po piętnastu minutach jazdy dotarli na miejsce. Julii udało się nie zgubić. Krzysiek pomógł jeszcze zanieść Morawskiej jej karton z rzeczami.
-Dawaj zapasowe kluczyki od auta- odparł stanowczo.
-Słucham?
-Dawaj drugą parę kluczyków od auta. Nie będziesz jeździła autem, a jak gdzieś zasłabniesz i spowodujesz wypadek?
-Krzysiek, już nie przesadzaj. Zaczynam żałować, że ci powiedziałam- Ala opadła na sofę- Teraz każdy będzie się nade mną rozczulał. Będzie na mnie chuchał i dmuchał. Krzysiek, ja tego nie potrzebuję. Nie potrzebuję też litości. I jeśli komukolwiek piśniesz słowo, że jestem chora, to koniec z przyjaźnią- Krzysiek uważnie wysłuchał Alicji, ale i tak musiał postawić na swoim.
-Skończyłaś? To teraz daj mi kluczyki. Ja się o ciebie martwię. Mogę się założyć, że gdyby było na odwrót, też byś się martwiła. Ja nie chcę, żeby ci się coś stało. Ty masz do mnie wrócić do patrolu. Rozumiesz? Nie wyobrażam sobie pracy bez ciebie.
-Krzysiek, wracaj na służbę. Pogadamy jak wieczorem przyjedziesz i obiecuję ci, że nie będę jeździła samochodem.
-No dobra. Do zobaczenia.
-Pa, i pamiętam, nikomu ani słowa.
-Pamiętam.
Krzysiek opuścił dom przyjaciółki. Od razu wsiadł na miejsce pasażera. Julia nie wiedziała jak się zachować.
-No na co czekasz, ruszaj?- ponaglił ją policjant.
-Czekaj, czekaj, czy ty mi pozwalasz prowadzić radiowóz?
-Chcesz, to się mogę zamienić- odparł.
-Nie, nie, nie, mi to pasuje- Julia odpaliła radiowóz. Z tej radości przy ruszaniu za szybko puściła sprzęgło i samochód jej zgasł.
-No tak- skomentowała.
-Spokojnie, nie denerwuj się. Powoli.
Julia jeszcze raz odpaliła samochód i tym razem ruszyła bez problemu. Krzysiek zgłosił Jackowi, że rozpoczynają patrol.
-Myślisz, że uda nam się wcześnie skończyć pracę?- zapytała Julia- Chciałam jechać do mojej bratowej.
-Nie wiem. Nie ukrywam, że też bym wolał wcześniej skończyć, bo się z Alą umówiłem, ale obecna sytuacja na komendzie chyba nie pozostawia złudzeń. Porażka. Nigdy nie było tak, że ludzi brakowało, przynajmniej odkąd ja pracuje.
-Sorry, że tak zapytam, ale twoja żona też jest policjantką?
-Tak, to właśnie tak się poznaliśmy. Jeździliśmy ze sobą na patrolu, po tym jak moja poprzednia partnerka wyjechała za granicę. No a potem Emilka zaszła w ciążę no i przestała pracować.
-Ale jak Jaskowska ją ściągnie Emilkę, to wy będziecie razem na patrolu?- zapytała niepewnie.
-Nie, o to nie musisz się martwić. Wydaje mi się, że będzie z Karoliną Rachwał albo z Olą Wysocką. No albo kogoś innego jeszcze jej Jaskowska przydzieli- odparł.
-A może nas rozdzielić?
-Julia, jak coś, to będę rozmawiał z komendatką. Nie zostawię cię na lodzie, jak będziesz chciała ze mną jeździć, ale musisz też wiedzieć, że będą ci się partnerzy zmieniać. Nie mówię, że mi się źle z tobą pracuje, ale musisz też wiedzieć, że nie wiadomo jak długo będziesz na naszej komendzie.
-Dobra, nie strasz mnie.
-Ok, ok.
-Cieszę się, że mogę z tobą jeździć.
-Nie żebym cię zniechęcał do siebie, ale ja jestem jeszcze mało doświadczony. Jakbyś mogła jeździć z Rachwał albo z Białachem, to już coś.
-A ta Alicja kiedy wraca?
-Nie prędko, ale proszę, nie rozmawiajmy o niej. Mogę cię o to prosić?
-No pewnie.
Pogawędkę przerwał im dyżurny, który miał dla nich wezwanie. Dotyczyło ono porwania dziecka przez matkę. Krzysiek bardzo się tym przejął, bo wiedział, jak się czuł tamten ojciec. Sam to przeżył jakiś czas temu. Robił wszystko by odnaleźć kobietę za nim wyjedzie z Wrocławia. Ta historia zakończyła się happy endem. Kolejne ich wezwanie dotyczyło nastolatki, która chciała się zabić. Dziewczyny niestety nie udało się uratować na czas. Skoczyła z dziesięciopiętrowego wieżowca. Zginęła na miejscu. Kolejne wezwanie jakie dostali, było do oszustów, którzy działali metodą na lusterka. Nie musieli długo ich szukać, bo kilka przecznic dalej zatrzymał ich patrol drogówki. Policjanci wypisali też kilka mandatów, między innymi za przechodzenie w niedozwolonym miejscu i nie sprzątanie po pupilach. Gdy wrócili, było dwadzieścia po siódmej. Krzysiek postanowił, że następnego dnia przyjedzie wcześniej. Julia też doszła do takiego wniosku.
-Dzięki za dziś Julka- Krzysiek posłał uśmiech dziewczynie.
-Ja też dziękuję. Dużo się dzisiaj nauczyłam.
-Dobra, ja lecę, bo pewnie już Zosia czeka, a dzisiaj z dzieciakami zostaje, a my z Emilką do Ali jedziemy.
-Spoko. Pozdrów Alę ode mnie. I dzięki, że mogłam dzisiaj prowadzić radiowóz.
Krzysiek wyszedł z pokoju, zostawiając Julię samą. Przed komendą czekała już na niego kuzynka Emilki. Wsiedli do samochodu sierżanta i ruszyli w stronę osiedla, gdzie mieszkali Zapałowie. Gdy dotarli, Zośka poleciała jak najszybciej do Tośka i Gai, a po chwili do Krzyśka dotarła Emilka.
-Powiesz mi o co chodzi?- zapytała, gdy już zapięła pasy.
-Dowiesz się na miejscu- mężczyzna odjechał spod bloku.
-A co ty taki tajemniczy?
-Nie tajemniczy, tylko po prostu obiecałem Ali, że nic nikomu na razie nie powiem.
-No dobra- Emilka się poddała i zmieniła temat.

-Cześć Maryla- Julia przywitała się z bratową.
-Hej- odparła, odrywając wzrok od swojej córeczki.
-Mam coś dla małej- odparła dziewczyna i podała świeżo upieczonej mamie śpioszki dla dziecka.
-Dziękuję. Lekarz nie robił problemu, żeby cię tu wpuścić?
-Poprosiłam ładnie. Musiałam małą zobaczyć jeszcze dzisiaj. To w końcu na jakie imię się zdecydowałaś?
-Hania- powiedziała, szczęśliwa mama.
-Jak ślicznie. Mogę ją wziąć na ręce?
-Błagam, nie. Niedawno zasnęła.
-Ok, ok. Jeszcze się pewnie ją nanoszę.
-Najpierw daj mi się nacieszyć dzieckiem.
-A kiedy Karol przyjedzie?
-Jak z nim dzisiaj gadałam, to powiedział, że pojutrze najwcześniej.
-Ok.

-Ala, co się dzieje, możesz mi powiedzieć?- zapytała Emilka nim jeszcze weszli do domu.
-Wchodźcie- kobieta zaprosiła znajomych do środka. Wszyscy udali się do salonu. Tam czekał na nich nakryty stół i pani komendant.
-Dobry wieczór- odparło małżeństwo. Krzysiek nie był zdziwiony obecnością szefowej, za to Emilka bardzo. Nic jednak nie komentowała. Zasiedli do stołu. Ala podała przygotowane przez siebie dane.
-Dowiem się w końcu o co chodzi?- zapytała zniecierpliwiona Emilka.
-Krzysiek już wie, ale chciałam, żebyś ty Emilka i pani komendant też wiedziała- Ala wzięła głęboki wdech między słowami- Ostatnio robiłam badania, potem je powtórzyłam i wyszło, że mam białaczkę- oznajmiła. Emilka z Jaskowską były w szoku.
-Ale mam nadzieję, że będziesz się leczyć?- Renata spojrzała na swoją podwładną.
-Znajdziemy ci najlepszą klinikę- dodała Emilka- Pamiętaj, że jesteśmy i zawsze możesz na nas liczyć. Będziemy z tobą na dobre i na złe.
-Tylko ja się tak boję- blondynce zaczęły lecieć z oczu łzy- Boję się chemioterapii, tego, że włosy będą mi wypadać, tego, że będę słaba, będę ciągle wymiotować.
-Alicja, stop, stop. Nie będę mówił, że wszystko będzie dobrze, bo tego nie wiem, ale musisz walczyć. Pamiętasz, co ci mówiłem? Musisz wrócić do mojego teamu. Nie możesz się poddać na starcie- Krzysiek starał się pocieszyć przyjaciółkę, ale wiedział, że wszystko jest banałem.
Po kolacji u Morawskiej Jaskowska i Zapałowie udali się do swoich domu.
Gdy Emilka z Krzyśkiem dotarli na miejsce, w mieszkaniu panowała cisza. Zaczęli się rozglądać. Gdy zajrzeli do sypialni, zastali jeden z najsłodszych widoków. Gaja spała wtulona w brata i obok nich Zosia.
-To co, dzisiaj śpimy na sofie?- zapytał Krzysiek.
-No chyba nie mamy innego wyjścia- Emilka zamknęła drzwi jak najciszej się dało i udali się do salonu. Tam Krzysiek pościelił sofę i małżeństwo poszło spać.

Julia po wizycie u swojej bratowej nie miała ochoty wracać do domu, dlatego też poszła na spacer. Gdy wróciła, było przed północą. Zjadła kolację i położyła się do swojego łóżka.

czwartek, 3 sierpnia 2017

001

Karolina Rachwał po tym jak jej partner starszy aspirant Mikołaj Białach dziwnie zachowywał się na służbie, postanowiła za nim pojechać po pracy. Nie mówiła nikomu. Sama nie wiedziała czemu, ale chciała działać na własną rękę, bo tak naprawdę nie była pewna, czemu jej przyjaciel tak się zachowuje. Jeszcze niepotrzebnie zasiałaby panikę.
Policjantka wyszła przed komendę. Tam czekała na nią jej koleżanka Paulina, z którą zamieniła się na samochód i pojechała za Białachem. Dotarła do jakiegoś lasu. Auto zostawiła obok auta Mikołaja i dalej ruszyła na pieszo. Stanęła za drzewem tak, żeby wszystko widzieć, ale tak, żeby nie została zauważona. Obserowała wszystko. Gdy tylko zobaczyła Oliwiera Wolańskiego, psychologa, przez którego zginął jeden policjant- Mieszko Pawlak, wysłała SMS-a do komendant Renaty Jaskowskiej z prośbą o wsparcie. Szefowa jej od razu odpisała i kazała się nie ujawniać Karolinie. Kobieta stała bezradnie i patrzyła jak Wolański okłada Mikołaja. Chciała wkroczyć do akcji, ale tym razem strach wziął górę. Po pięciu minutach obok niej zjawił się Jacek Nowak i antyterroryści. Oni wkorczyli do akcji, a wtedy Rachwał ruszyła w stronę przyjaciela.
-Mikołaj, słyszysz mnie, Mikołaj!- zaczęła krzyczeć. On na chwilę otworzył oczy, ale zaraz potem je zamknął.
-Mikołaj!- krzyknęła Karolina i zaczęła płakać. Jacek ją odsunął, a ich kolegą zajęli się ratownicy.
-Karolina, uspokój się- powiedział opanowanym głosem- Pojedziemy za karetką. Gdzie masz klucze do swojego auta?
Karolina wyjęła je z kieszeni i podała koledze. Udali się do samochodu, którym na miejsce przyjechała Rachwał. Gdy tylko karetka ruszyła, ruszył i Jacek. Po piętnastu minutach byli już w szpitalu.
-Przepraszam, przywieźli tutaj przed chwilą Mikołaja Białacha. Gdzie możemy go znaleźć?- zapytał Jacek w rejestracji. Pielęgniarka chwilę pogrzebała w papierach i pokierowała ich pod salę operacyjną. Akurat wyszła z niej jakaś pielęgniarka. Ona jednak nic nie powiedziała, tylko pobiegła w nieznanym im kierunku. Karolina siadła na krześle i się rozpłakała.
-To wszystko moja wina- powiedziała załamana. Nowak siadł obok niej.
-Nie obwiniaj się. Tak naprawdę gdyby nie ty, to w ogóle Mikołaj nie miałby szans na przeżycie- zaczął ją pocieszać. Po chwili zjawili się Aleksandra Wysocka i Szymon Zieliński oraz córki Białacha.
-Co z Mikołajem?- zapytał Szymek.
-Operują go. Przed chwilą co go przywieźli. Nie możemy zbyt wiele oczekiwać, ale Mikołaj to twardziel. Wyjdzie z tego.

Kilka godzin później
Operacja Mikołaja wciąż trwała. Szymon i Ola wraz z Dominiką i Anią Białach opuścili szpital już jakiś czas temu. Karolina nie mogła usiedzieć na miejscu. Cały czas chodziła po korytarzu w tę i spowrotem. Była pierwsza w nocy. Jacek próbował ją namówić do tego, żeby pojechała do domu, ale ona była uparta. Mężczyzna nie zamierzał zostawić jej samej. Wiedział jak bardzo ta cała sytuacja wstrząnęła Karoliną.
-Usiądź Karola- powiedział Jacek. Kobieta postanowiła się posłuchać, bo ją zaczęły boleć nogi.
-Przecież on nie może umrzeć- kobieta schowała twarz w dłoniach.
-Mikołaj już z nie jednej opresji wyszedł.
-Ale ja mogłam zareagować jakoś tam wtedy.
-Nie obwiniaj się. Naprawdę. Gdyby nie ty, on nie miałby w ogóle szans na przeżycie. Będę ci to cały czas powtarzał.
-Masz rację- Karola położyła głowę na ramieniu Jacka. Była bardzo zmęczona. Jej powieki zaczęły po mału opadać. Prawie przysypiała. Jednak nie było dane jej się zdrzemnąć, bo drzwi od sali się otworzyły. Kilka pielęgniarek wywiozło Mikołaja na łóżku. Miał podpiętych wiele kabelków. Do tego był zaintubowany. Zaraz potem wyszedł lekarz.
-Najbliższe godziny będą decydujące. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Teraz trzeba czekać aż się wybudzi. Niestety nie jestem w stanie określić, kiedy to nastąpi.
-A można do niego wejść?- zapytała Karolina.
-Tak, ale tylko jedna osoba.
-To, idź, ja zadzwonię do Dominiki- odparł Jacek. Karolina poszła za lekarzem. Dotarli na OIOM. Karolina założyła fartuch na siebie i weszła do środka. Siadła na krzesełku, które stało przy łóżku. Złapała jego dłoń. Łzy same cisnęły jej się do oczu. Sprawił to widok Mikołaja, bladego, podłączonego do respiratora, kroplówek i innych urządzeń z opatrunkiem na głowie.
-Mikołaj, nie poddawaj się- powiedziała. Po pięciu minutach przyszedł lekarz i wyprosił Rachwał z sali. Jacek odwiózł ją do domu. Kobieta zasnęła w samochodzie.
Po dziesięciu minutach byli na miejscu. Nowak, nie chcąc jej budzić, zaniósł ją do jej mieszkania. Położył ją delikatnie w jej sypialni, a on po zamknięciu drzwi udał się na sofę w salonie. Zasnął po chwili.
Karolina obudziła się około godziny dziesiątej. Domyśliła się, że Jacek ją przywiózł. Wyszła z sypialni i udała się do kuchni, gdzie na stole czekało na nią śniadanie i kawa. Pomyślała, że Jacek pewnie nocował u niej. Uśmiechnęła się i wzięła się za jedzenie. Pięć minut później pojawił się Jacek.
-Cześć- przywitał się.
-Hej, dzięki za śniadanie.
-Spoko. Karolina, w ogóle mam pytanie do ciebie- zaczął bardzo nieśmiało Jacek.
-No słucham.
-Czy ty coś czujesz do Mikołaja?
-Słucham?!- Karolina zrobiła wielkie oczy i opluła się kawą przy okazji- No jasne, że nie. To, że się przejęłam losem Mikołaja, to nie znaczy, że coś do niego czuje. I wyprzedzam kolejne pytanie. Przejęłam się tym, bo to mój partner z patrolu, a jednocześnie przyjaciel. Nic poza tym. Okej?
-Okej, okej. Sorry, wygłupiłem się z tym pytaniem- odparł zawstydzony Jacek, że w ogóle tak pomyślał.
-Przez grzeczność nie zaprzeczę. W ogóle myślisz, że mam szanse na tydzień urlopu?- zapytała.
-Wątpię, że komendant da komukolwiek urlop teraz. Już Ala jest na urlopie no i Mikołaj w szpitalu. Ciekawe, czy Jaskowska Emilii Zapały nie będzie chciała ściągnąć z macierzyńskiego.
-No to słabo, bo ja nie wiem, czy dam radę pracować- westchnęła.
-Domyślam się. Sorry, ale muszę już spadać, bo moja siostra dzisiaj do mnie przyjeżdża i muszę ogarnąć mieszkanie.
-Spoko, jeszcze raz dzięki.
-Od tego są przyjaciele.
Jacek zebrał swoje rzeczy, pożegnał się z koleżanką i pojechał do siebie.
Karolina wzięła kąpiel, ogarnęła się i postanowiła pojechać do szpitala. Wcześniej jednak pojechała do Pauliny oddać jej samochód, a odebrać swój. Około czternastej dotarła na miejsce. Tam spotkała Olę z córkami Mikołaja. Ania i Dominika miały oczy czerwone od płaczu. Ola starała się je uspokoić, ale to na nic.
-Cześć Ola, jak Mikołaj?
-Bez zmian, ale lekarze powiedzieli, żeby być dobrej myśli.
-Jasne, mogę się założyć, że żaden z tych lekarzy nie był w takiej sytuacji- skomentowała starsza siostra.
-Wasz tata jest silny.
-Pani się niech nie odzywa. To wszystko przez panią- powiedziała przez zęby Dominika.
-Dominika, nie mów tak!- skarciła ją Ola.
-Chyba nie jestem tu mile widziana. Może lepiej pójdę.
-Przepraszam- Dominika wyciągnęła rękę do Rachwał -Po prostu strasznie się boję o ojca.
-Spoko, nic się nie stało- kobieta przytuliła osiemnastolatkę.

Jacek skończył sprzątać na przyjazd swojej siostry Gosi. Postanowił przygotować jej ulubione danie na obiad, czyli kurczaka pieczonego z ziemniakami i surówką. Akurat zdążył wstawić ziemniaki oraz kurczaka i usłyszał dzwonek. Wyszedł na korytarz i otworzył drzwi. Ujrzał swoją osiemnastoletnią siostrę. Ta się na niego rzuciła i rozpłakała.
-Mała, co się stało?- zapytał, odsuwając ją delikatnie od siebie. Zamknął drzwi, żeby sąsiedzi nie słuchali, a potem nie plotkowali.
-Sebastian...
-Co Sebastian? Co ten skurwysyn znowu wymyślił?- Jacek słysząc to imię wiedział, że nie wróży to nic innego.
-Mogę u ciebie przenocować?
-No wiadomo siostra, ale co się stało?
Dziewczyna nie mówiąc nic, podwinęła bluzkę. Na ciele miała mnóstwo śladów po pobiciu.
-On ci to zrobił?
-Tak, jak dowiedział się, że jestem z Erykiem. Musiałam uciec z Oławy. On mi groził, że mnie zabije- Gosia mocno przytuliła się do brata- Ja się go tak boję.
-A co z Erykiem?
-Wyjechał do swojej siostry. Nie chcieliśmy razem w jednym miejscu być.
-No i dobrze. A co do Sebastiana, czemu rodzicom nie powiedziałaś?- zapytał Jacek.
-Bałam się ich reakcji. Z resztą znasz ich. I tak by palcem nie kiwnęli.
-Trzeba było iść na policję.
-No właśnie przyszłam- powiedziała, patrząc bratu w oczy. Mógł on w nich odczytać błaganie o pomoc.
-Ale jak ja mam ci pomóc?
-No właśnie nie wiem. Teraz są matury u nas w szkole i ten tydzień mamy wolny, ale ja nie wiem, co potem jak wrócę do szkoły- odparła. Jacek ruszył w stronę kuchni, bo usłyszał, że woda się wylewa z garnka. Gosia ruszyła za nim. Mężczyzna zmniejszył gaz pod ziemniakami i usiedli przy stole.
-Powiem ci, że trochę mało czasu na wymyślenie dobrego planu. Na pewno muszę zabrać cię na obdukcję i nie ma żadnej dyskusji. W poniedziałek po pracy cię zabiorę. Dzisiaj nie będę cię męczył, a potem pomyślimy. Ok?- zaproponował Jacek. Gosia tylko kiwnęła twierdząco głową.
-Tylko obiecaj, że to kobieta będzie- zastrzegła sobie.
-Pogadam ze znajomą i zobaczę, co się da zrobić.
Gdy obiad był gotowy, rodzeństwo go zjadło. Razem ustalili, że potem pójdą na spacer nad Odrę.

Karolina zmęczona wróciła ze szpitala. Stan jej przyjaciela wciąż był ciężki, ale stabilny. Bała się bardzo o niego. Kobieta nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. W końcu położyła się na łóżku z telefonem i włączyła sobie muzykę. Zasnęła po pięciu minutach.

Jacek ze swoją siostrą do domu wrócili około północy. Od razu poszli spać, gdyż Jacek miał niestety służbę w sobotę.

Dla tych, co nie wiedzą

Dla tych, co nie wiedzą, jak skończyła się szósta seria serialu "Policjantki i policjanci"
Otóż, Szymona Zielińskiego aresztowano, po tym jak szantażował zabójcę swojej matki.
Mikołaj Białach został pobity przez Oliwiera Wolańskiego.
Lekarka oznajmiła Alicji Morawskiej, że podejrzewa u niej białaczkę.

To takie ważniejsze wątki, od których zacznę pisanie.

Witam

Hejka Ludzie :)
To znowu ja, Wasza ulubiona blogerka (tak, wiem, skromna jestem xD). Pragnę Was zaprosić na mojego nowego  bloga. Będzie to moja wersja siódmej serii Naszego ulubionego serialu "Policjantki i policjanci". Blog jest dostępny również na wattpadzie http://my.w.tt/UiNb/m1kglSgfjF

Mam nadzieję, że miło się Wam będzie czytało :) i chętnie będziecie wracać do moich opowiadań

Blogerka1978