We Wrocławiu nastał kolejny dzień. Krzysztof Zapała po nieprzespanej nocy wstał do pracy zmęczony. Jego córka całą noc płakała i na zmianę ze swoją żoną chodził do niej. Tego dnia chciał być jak najszybciej w pracy, ponieważ wiedział, że tego dnia będzie zamieszanie. Do pracy dotarł piętnaście po siódmej. Jego aktualna partnerka, Julia Mazurek już była na miejscu.
-Cześć Krzysiek- odparła, ziewając.
-Widzę, że nie tylko ja będę nieprzytomny dzisiaj na służbie- odparł, widząc koleżankę.
-Moja bratowa w nocy rodziła, brat w trasie jest i musiałam jechać po nią i zawieź do szpitala.
-No to moja Gajka całą noc koncert dawała. Dopiero o trzeciej gdzieś ją udało się uspokoić- powiedział i wziął łyk kawy.
-A w ogóle wiesz, co z tym policjantem od nas. Białachem, tak?
-Tak, Białachem. No co? Jego stan jest ciężki, ale stabilny. Gadałem wczoraj z Jackiem. Powiedział, że jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się obudzi.
-Straszne, aż nie chce myśleć, co przechodzi jego rodzina.
-Masakra. Olka mówiła, że jego córki są zrozpaczone.
-Nie dziwię się. Też bym na ich miejscu była.
-Julka, Krzysiek, cześć- w pokoju zjawiła się Renata Jaskowska.
-Dzień dobry- policjanci wstali ze swoich miejsc.
-Spokojnie, siadajcie, siadajcie. Ja przyszłam do Krzyśka. Mam pytanie. Ja rozumiem, że wy z Emilką macie małe dziecko, ale byłaby możliwość, żeby Emilka wróciła na służbę. To jest naprawdę podbramkowa sytuacja. Nie wiem, kiedy Ala wróci, Mikołaj też nieprędko wyjdzie ze szpitala i to mi będzie bardzo utrudniało. Pogadałbyś z Emilką?- zapytała.
-Pogadać zawsze mogę. Z resztą przydałby się nam teraz dodatkowy zastrzyk gotówki.
-A małą będziecie mieli z kim zostawiać? Oczywiście jeśli będzie potrzeba, będziecie dostawać tak rewiry, żeby mieć blisko do domu w razie co.
-Z opieką nie będzie problemu. Pogadam z Emilką dzisiaj w domu- odparł Zapała i wziął łyka kawy.
-Ok. To fajnie. Do zobaczenia na odprawie.
-Do zobaczenia.
Jaskowska opuściła ich pokój. Julia z Krzyśkiem posiedzieli do za dziesięć ósma i udali się na odprawę. Oczywiście tematem przewodnim było pobicie Mikołaja. Każdy się o niego martwił i nie ukrywał tego. Oczywiście Jaskowska omówiła też sprawy bieżące, przydzieliła rewiry i powiedziała na co poszczególny patrol ma zwrócić uwagę. Po odprawie Julia z Krzyśkiem udali się do biura po kamizelki i radiostacje. Tam na sierżanta czekała miła niespodzianka.
-Ala, co ty tu robisz?- policjant przytulił swoją przyjaciółkę -Poznaj Julię Mazurek. Teraz z nią jeżdżę.
-Cześć, Alicja jestem. Mogłabyś zostawić nas samych?- poprosiła Morawska. Posterunkowa wzięła swoje rzeczy i poszła do radiowozu. Przyjaciele zostali sami.
-No i co tam? Jak wyniki?
-Krzysiek, mógłbyś dzisiaj przyjechać do mnie z Emilką, ale bez dzieci? Muszę wam coś powiedzieć, a komenda to nie jest dobre miejsce na takie rozmowy.
-Czyli jesteś chora?- w głosie Zapały było słychać niepokój.
-Czyli przyjedź do mnie dzisiaj- powiedziała i zamknęła swoją szafkę. Chwyciła karton ze swoimi rzeczami. Nagle na wspólnym zdjęciu Krzyśka i Ali, które leżało na wierzchu, pojawiła się krew.
-Kurwa, tylko nie to- zaklnęła pod nosem kobieta. Mężczyzna zareagował od razu. Podszedł do niej, zabrał karton i kazał jej usiąść. Wziął chusteczkę i zaczął udzielać pierwszej pomocy. Po pięciu minutach Ali przestała lecieć krew. Krzysiek cały czas kucał. Ona uciekała wzrokiem. On złapał za jej podbródek i skierował jej twarz na swoją, tak że mógł spojrzeć jej prosto w oczy.
-Ej, co się dzieje?- spytał. Z oczu policjantki zaczęły lecieć łzy.
-Chciałam, żebyś w inny sposób się dowiedział. Ja mam białaczkę- oznajmiła, a Zapałę zmroziło.
-O kurwa, ale jak to?
-No tak. Z resztą będę już jechała- wstała, wzięła swój karton i miała już wychodzić, ale Krzysiek jej nie pozwolił.
-Ty tu sama przyjechałaś?
-No tak, a co?
-Samochodem?
-Krzysiek, puść mnie, chcę jechać do domu- Ala próbowała ominąć policjanta, ale na nic zdały się jej próby.
-Kluczyki- sierżant wyciągnął rękę w stronę przyjaciółki. Blondynka bez dyskusji oddała klucze od swojego auta, bo wiedziała, że nie wygra z kolegą. Krzysiek udał się jeszcze do Jacka i mu powiedział, że musi odwieź Morawską. Pominął oczywiście szczegół, że Ala jest chora. Nowak się zgodził na plan kolegi. Chwilę później stary skład zespołu 06 znalazł się przed komendą. Krzysiek podszedł na chwilę do radiowozu, gdzie siedziała Julka.
-Masz jechać za tą ciemną Toyotą- wskazał na auto Morawskiej. Na twarz Mazurek wkradł się uśmiech, że może prowadzić radiowóz.
Krzysiek udał się do Alicji. Wsiedli do auta i ruszyli w stronę domu kobiety. Julia tak jak jej kazał dowódca, jechała za nimi cały czas. W końcu po piętnastu minutach jazdy dotarli na miejsce. Julii udało się nie zgubić. Krzysiek pomógł jeszcze zanieść Morawskiej jej karton z rzeczami.
-Dawaj zapasowe kluczyki od auta- odparł stanowczo.
-Słucham?
-Dawaj drugą parę kluczyków od auta. Nie będziesz jeździła autem, a jak gdzieś zasłabniesz i spowodujesz wypadek?
-Krzysiek, już nie przesadzaj. Zaczynam żałować, że ci powiedziałam- Ala opadła na sofę- Teraz każdy będzie się nade mną rozczulał. Będzie na mnie chuchał i dmuchał. Krzysiek, ja tego nie potrzebuję. Nie potrzebuję też litości. I jeśli komukolwiek piśniesz słowo, że jestem chora, to koniec z przyjaźnią- Krzysiek uważnie wysłuchał Alicji, ale i tak musiał postawić na swoim.
-Skończyłaś? To teraz daj mi kluczyki. Ja się o ciebie martwię. Mogę się założyć, że gdyby było na odwrót, też byś się martwiła. Ja nie chcę, żeby ci się coś stało. Ty masz do mnie wrócić do patrolu. Rozumiesz? Nie wyobrażam sobie pracy bez ciebie.
-Krzysiek, wracaj na służbę. Pogadamy jak wieczorem przyjedziesz i obiecuję ci, że nie będę jeździła samochodem.
-No dobra. Do zobaczenia.
-Pa, i pamiętam, nikomu ani słowa.
-Pamiętam.
Krzysiek opuścił dom przyjaciółki. Od razu wsiadł na miejsce pasażera. Julia nie wiedziała jak się zachować.
-No na co czekasz, ruszaj?- ponaglił ją policjant.
-Czekaj, czekaj, czy ty mi pozwalasz prowadzić radiowóz?
-Chcesz, to się mogę zamienić- odparł.
-Nie, nie, nie, mi to pasuje- Julia odpaliła radiowóz. Z tej radości przy ruszaniu za szybko puściła sprzęgło i samochód jej zgasł.
-No tak- skomentowała.
-Spokojnie, nie denerwuj się. Powoli.
Julia jeszcze raz odpaliła samochód i tym razem ruszyła bez problemu. Krzysiek zgłosił Jackowi, że rozpoczynają patrol.
-Myślisz, że uda nam się wcześnie skończyć pracę?- zapytała Julia- Chciałam jechać do mojej bratowej.
-Nie wiem. Nie ukrywam, że też bym wolał wcześniej skończyć, bo się z Alą umówiłem, ale obecna sytuacja na komendzie chyba nie pozostawia złudzeń. Porażka. Nigdy nie było tak, że ludzi brakowało, przynajmniej odkąd ja pracuje.
-Sorry, że tak zapytam, ale twoja żona też jest policjantką?
-Tak, to właśnie tak się poznaliśmy. Jeździliśmy ze sobą na patrolu, po tym jak moja poprzednia partnerka wyjechała za granicę. No a potem Emilka zaszła w ciążę no i przestała pracować.
-Ale jak Jaskowska ją ściągnie Emilkę, to wy będziecie razem na patrolu?- zapytała niepewnie.
-Nie, o to nie musisz się martwić. Wydaje mi się, że będzie z Karoliną Rachwał albo z Olą Wysocką. No albo kogoś innego jeszcze jej Jaskowska przydzieli- odparł.
-A może nas rozdzielić?
-Julia, jak coś, to będę rozmawiał z komendatką. Nie zostawię cię na lodzie, jak będziesz chciała ze mną jeździć, ale musisz też wiedzieć, że będą ci się partnerzy zmieniać. Nie mówię, że mi się źle z tobą pracuje, ale musisz też wiedzieć, że nie wiadomo jak długo będziesz na naszej komendzie.
-Dobra, nie strasz mnie.
-Ok, ok.
-Cieszę się, że mogę z tobą jeździć.
-Nie żebym cię zniechęcał do siebie, ale ja jestem jeszcze mało doświadczony. Jakbyś mogła jeździć z Rachwał albo z Białachem, to już coś.
-A ta Alicja kiedy wraca?
-Nie prędko, ale proszę, nie rozmawiajmy o niej. Mogę cię o to prosić?
-No pewnie.
Pogawędkę przerwał im dyżurny, który miał dla nich wezwanie. Dotyczyło ono porwania dziecka przez matkę. Krzysiek bardzo się tym przejął, bo wiedział, jak się czuł tamten ojciec. Sam to przeżył jakiś czas temu. Robił wszystko by odnaleźć kobietę za nim wyjedzie z Wrocławia. Ta historia zakończyła się happy endem. Kolejne ich wezwanie dotyczyło nastolatki, która chciała się zabić. Dziewczyny niestety nie udało się uratować na czas. Skoczyła z dziesięciopiętrowego wieżowca. Zginęła na miejscu. Kolejne wezwanie jakie dostali, było do oszustów, którzy działali metodą na lusterka. Nie musieli długo ich szukać, bo kilka przecznic dalej zatrzymał ich patrol drogówki. Policjanci wypisali też kilka mandatów, między innymi za przechodzenie w niedozwolonym miejscu i nie sprzątanie po pupilach. Gdy wrócili, było dwadzieścia po siódmej. Krzysiek postanowił, że następnego dnia przyjedzie wcześniej. Julia też doszła do takiego wniosku.
-Dzięki za dziś Julka- Krzysiek posłał uśmiech dziewczynie.
-Ja też dziękuję. Dużo się dzisiaj nauczyłam.
-Dobra, ja lecę, bo pewnie już Zosia czeka, a dzisiaj z dzieciakami zostaje, a my z Emilką do Ali jedziemy.
-Spoko. Pozdrów Alę ode mnie. I dzięki, że mogłam dzisiaj prowadzić radiowóz.
Krzysiek wyszedł z pokoju, zostawiając Julię samą. Przed komendą czekała już na niego kuzynka Emilki. Wsiedli do samochodu sierżanta i ruszyli w stronę osiedla, gdzie mieszkali Zapałowie. Gdy dotarli, Zośka poleciała jak najszybciej do Tośka i Gai, a po chwili do Krzyśka dotarła Emilka.
-Powiesz mi o co chodzi?- zapytała, gdy już zapięła pasy.
-Dowiesz się na miejscu- mężczyzna odjechał spod bloku.
-A co ty taki tajemniczy?
-Nie tajemniczy, tylko po prostu obiecałem Ali, że nic nikomu na razie nie powiem.
-No dobra- Emilka się poddała i zmieniła temat.
-Cześć Maryla- Julia przywitała się z bratową.
-Hej- odparła, odrywając wzrok od swojej córeczki.
-Mam coś dla małej- odparła dziewczyna i podała świeżo upieczonej mamie śpioszki dla dziecka.
-Dziękuję. Lekarz nie robił problemu, żeby cię tu wpuścić?
-Poprosiłam ładnie. Musiałam małą zobaczyć jeszcze dzisiaj. To w końcu na jakie imię się zdecydowałaś?
-Hania- powiedziała, szczęśliwa mama.
-Jak ślicznie. Mogę ją wziąć na ręce?
-Błagam, nie. Niedawno zasnęła.
-Ok, ok. Jeszcze się pewnie ją nanoszę.
-Najpierw daj mi się nacieszyć dzieckiem.
-A kiedy Karol przyjedzie?
-Jak z nim dzisiaj gadałam, to powiedział, że pojutrze najwcześniej.
-Ok.
-Ala, co się dzieje, możesz mi powiedzieć?- zapytała Emilka nim jeszcze weszli do domu.
-Wchodźcie- kobieta zaprosiła znajomych do środka. Wszyscy udali się do salonu. Tam czekał na nich nakryty stół i pani komendant.
-Dobry wieczór- odparło małżeństwo. Krzysiek nie był zdziwiony obecnością szefowej, za to Emilka bardzo. Nic jednak nie komentowała. Zasiedli do stołu. Ala podała przygotowane przez siebie dane.
-Dowiem się w końcu o co chodzi?- zapytała zniecierpliwiona Emilka.
-Krzysiek już wie, ale chciałam, żebyś ty Emilka i pani komendant też wiedziała- Ala wzięła głęboki wdech między słowami- Ostatnio robiłam badania, potem je powtórzyłam i wyszło, że mam białaczkę- oznajmiła. Emilka z Jaskowską były w szoku.
-Ale mam nadzieję, że będziesz się leczyć?- Renata spojrzała na swoją podwładną.
-Znajdziemy ci najlepszą klinikę- dodała Emilka- Pamiętaj, że jesteśmy i zawsze możesz na nas liczyć. Będziemy z tobą na dobre i na złe.
-Tylko ja się tak boję- blondynce zaczęły lecieć z oczu łzy- Boję się chemioterapii, tego, że włosy będą mi wypadać, tego, że będę słaba, będę ciągle wymiotować.
-Alicja, stop, stop. Nie będę mówił, że wszystko będzie dobrze, bo tego nie wiem, ale musisz walczyć. Pamiętasz, co ci mówiłem? Musisz wrócić do mojego teamu. Nie możesz się poddać na starcie- Krzysiek starał się pocieszyć przyjaciółkę, ale wiedział, że wszystko jest banałem.
Po kolacji u Morawskiej Jaskowska i Zapałowie udali się do swoich domu.
Gdy Emilka z Krzyśkiem dotarli na miejsce, w mieszkaniu panowała cisza. Zaczęli się rozglądać. Gdy zajrzeli do sypialni, zastali jeden z najsłodszych widoków. Gaja spała wtulona w brata i obok nich Zosia.
-To co, dzisiaj śpimy na sofie?- zapytał Krzysiek.
-No chyba nie mamy innego wyjścia- Emilka zamknęła drzwi jak najciszej się dało i udali się do salonu. Tam Krzysiek pościelił sofę i małżeństwo poszło spać.
Julia po wizycie u swojej bratowej nie miała ochoty wracać do domu, dlatego też poszła na spacer. Gdy wróciła, było przed północą. Zjadła kolację i położyła się do swojego łóżka.
Opko super
OdpowiedzUsuńCzekam na next
Pozdrawiam